Biała herbata Mao Feng (organiczna) - to nasza mała nowość. Gdzieś przeczytałem że MF to chiński klasyk jeśli chodzi o białe herbaty.
A co czyni ją wyjątkową? Tipy i pączki zbierane są wiosną , kiedy są najlepiej odżywione - dzięki temu mają dużo polifenoli i witamin, a co za tym idzie najlepsze walory smakowe.
Napar jest bardzo delikatny, lekko zielonkawy, w smaku delikatnie słodka i orzechowa. Parzymy ją w temperaturze 70st, maksymalnie 5 minut.
Raczej bez cukru ;)
Dlaczego warto pić rooibosa? Bo ma dużo antyoksydantów, żelaza oraz kwasów fenolowych, nie zawiera garbników ani kofeiny.
Dlatego jest to idealny napar na wieczór, dla kobiet w ciąży i dzieciaków(z odrobiną miodu lub ksylitolu jest to naprawdę świetny zamiennik dla liofilizowanych herbatek).
Działa łagodząco na kład pokarmowy i obniża ciśnienie krwi, a skoro są antyoksydanty to wzmacnia układ odpornościowy oraz hamuje produkcję komórek nowotworowych.
Czy jest smaczny? A jakże: jest bardzo miodowy, orzeźwiający, delikatnie słomkowy, wyśmienity również jak ostygnie.
Rooibos otrzymuje się z suszonych i ciętych liści czerwonokrzewu afrykańskiego. Rośnie on w górzystych regionach RPA. U nas z certyfikatem BIO.
English Breakfast - na pewno to znacie. U nas jest to mieszanka herbat: Assam TGFOP (42%) oraz Tanzania GFBOP 1 (58%). W 100% Fairtrade, a więc koniecznie pomyślcie ciepło o farmerach.
Jest taka jak trzeba - z umiarkowanym body, lekko wytrawna i z fantastycznym słodowo-owocowym finiszem.
Świetnie sprawdza się w wersji z odrobiną zimnego mleka (tylko nie mylcie tego z bawarką). Mleko daje doskonałą bazę, która pozwala docenić najsubtelniejsze nuty tej mieszanki.
Nie jest to zwykła czarna herbata i niezwykle też ją parzymy - przed zalaniem jej wrzątkiem robimy tzw. flusching - czyli to co robi się z niektórymi zielonymi herbatami, dzięki czemu jest delikatniejsza i szlachetniesza w smaku.
Sprawdźcie jak to smakuje!
Ta herbata jest wyjątkowa z dwóch powodów - po pierwsze są to ręcznie zwijane tipsy (ostanie, najdelikatniejsze listki na gałązce krzewu), po drugie przez kilkanaście dni leżą na matach z jaśminem, aby nabrać jego delikatnego aromatu.
Napar jest bardzo delikatny, zielono-słomkowy, jaśmin jest zdecydowanie na pierwszym planie, ale w trakcie picia przekonacie się jak słodka i delikatna może być zielona herbata.
Po zaparzeniu zajrzyjcie do woreczka - zobaczycie jak ładnie rozwinęły się mięsiste listki. I wiecie co? Są bardzo smaczne.
Wyobraźcie sobie: jak może smakować mieszanka hibiskusa, dzikiej róży, jabłek, czarnego bzu, liści oraz owoców jeżyny?
Na pewno jest orzeźwiająca, ale też rozgrzewająca, pomyślcie o tych wszystkich witaminach i minerałach. Dzięki hibiskusowi napar jest aksamitny, co przyjemnie kontrastuje z wytrawnością jeżyn i słodyczą jabłek.
Poeksperymentujcie z czasem parzenia - owoce to lubią :) a Herbata nazywa się Red Berry.
Apple Loves Mint, czyli owocowy napar przewrotny w smaku - gęsty od słodyczy suszonych jabłek, aromatyczny dzięki suszonym pączkom róży, orzeźwiający dzięki listkom mięty.
Gary&Co poczynili trafne spostrzeżenia: odrobina cukru uwydatnia smak mięty, a pozostawianie woreczka z suszem kilka minut dłużej w dzbanku wydobędzie jeszcze więcej owocowej słodyczy.
Sprawdźcie to Szanowni Państwo.
P!
Otwieramy sezon herbaciany. Mamy u siebie kilka herbat/naparów w zanadrzu, a więc żeby było łatwiej wybierać jak przyjedziecie przedstawimy je Wam tutaj.
Zaczynamy od herbaty ziołowej - Lemongrass & Ginger Twist, czyli mieszanki trawy cytrynowej, imbiru, korzenia lukrecji, nasion kardamonu, werbeny, mięty pieprzowej, pieprzu i mięty.
Czy trzeba pisać, że jest rozgrzewająca? Oprócz tego jest bardzo orzeźwiająca, ale i słodka dzięki lukrecji, a lekko pikantny posmak na pewno was zaskoczy (w końcu to herbata z pieprzem). Nie ma teiny, a więc można ją pić śmiało nawet wieczorem.
Smaks!